Prognoza pogody:
Hussie nam dziś sprzyja i łagodnym okiem spogląda zza czwartej ściany.


 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Chanzu Nekomi GodTier

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Chanzu Nekomi

avatar

Posts : 13
Join date : 12/03/2017

PisanieTemat: Chanzu Nekomi GodTier   Nie 13 Sie 2017, 01:13

Nazwa:
Dusza Zniszczenia (Soul of Doom)

Obrazek z Wyglądem:
SPOILER, BO ROZPIERDZIELA FORUM:
 

Wygląd:
Strój składa się z wkładanych butów w kolorze maślanym, zielonych rajstop, czarnych, przylegających spodni, sięgających kolan i dłuższej, zielonej tuniki z rękawami mocno rozszerzającymi się przy końcach. Na piersiach widnieje symbol zniszczenia. Dodatkowo głowę zakrywa stylizowany na hijab, ciemnoszary kaptur połączony ze zwiewną peleryną w tym samym kolorze. Całości dopełniają majestatyczne, różowe skrzydła.

Moce:
- Sianie zniszczenia w najbardziej kreatywny sposób, jaki może wymyślić.

Sposób Zdobycia:


@ Chanzu Nekomi :
*Po niestandardowo długim wspinaniu się na drabinę osiągnięć Chanzu stwierdziła, że to już czas. Odpowiedni czas, żeby zostać BOGIEM. Z tą myślą udała się więc na poszukiwanie łoża celu*
@ Chanzu Nekomi :
*Zabrała więc niedawno zprototypowany plecak rakietowy i udała się w podróż powietrzną po krainach swojej planety, przeszukując wszystkie zakamarki w poszukiwaniu łoża celu.*
@ Bezimienny :
*Pora zapolowac na trolle! Wyliczanka, co dzisiaj bedzie podane na obiad? A moze owoce morza? Zapewne uczynilby niebywala przyjemnosc pewnej osobie... choc tak naprawde wybral planete na chybil trafil i przeteleportowal sie do krainy Chanzu.. Wpierw za nia, udajac ze niby go tu nie ma... Poszpiegowal, poobserowowal.. Pora na wielkie wejscie i zaraz niczym z gejzera wystrzelil spod ziemi (czy tez wody) jej tuz przed nosem strozka.. no wlasnie, silnej wody! Sam nadal unosil sie w powietrzu za nia.*
@ Chanzu Nekomi :
*Atak! Została zaatakowana! Przecież to o wiele za wcześnie, ale powinna była to przewidzieć!. Ominęła szybko słup wody i pomknęła przed siebie, próbując choć na chwilę zgubić przeciwnika, przy okazji rozglądając się za wielką, twardą, zieloną, kamienną płytą otoczoną czterema filarami*
@ Bezimienny :
*Gladko prrzeszedl do lotu, uzywajac obu par skrzydel. Bez zastanowienia, goniac ja zaczal p raz kolejny atakowac tworzac Chanzu tor przeszkod z nagld pojawiajacych sie slupow wody* Ty jestes ta najwyzsza panienka? Musisz byc smaczniutka! *Na sama mysl sie oblizal, nastepnie zmniejszzjac dystans miedzy nimi, az teatralnie rozlozyl ogromne nietoperze skrzydla i pokazal zabki... Taa, lubil sie popisywac*
@ Chanzu Nekomi :
*Zgrabnie omijała kolejne słupy wody, jednocześnie uważając, żeby trzymać się od Bezia jak najdalej to możliwe.* Zgiń, przepadnij, maszkaro z ostatniego kręgu! *W jej widnokręgu ukazał się okazały wygasły wulkan. Chanzu stwierdziła, że to jej szansa i prawdopodobnie to na tej górze znajduje się łoże celu. Zwiększając prędkość pomknęła prosto na majaczący w oddali masyw.*
@ Bezimienny :
*Zaśmiał się pod nosem, jednak jej nie odpowiedział, czyniąc coś zupełnie innego. Nagle ataki wody ustały, a on natychmiast przeteleportował się tuż przed samą Chanzu, od razu chcąc wyprowadzić na nią fizyczny atak za pomocą macek* Troszkę się pomylilaś dziecinko!
@ Chanzu Nekomi :
*Kiedy pojawił się przed nią odskoczyła zaskoczona do tyłu, ale szybko zorientowała się, co się dzieje i zanurkowała w powietrzu, wymijając go dołem i zwiększając prędkość nadal leciała prosto na górę. "Co ta idiotka robi? Zaraz się rozbije!" mógłby stwierdzić postronny obserwator, ale niestety postronny obserwator nie jest wtajemniczony w jej plany.*
@ Bezimienny :
*Nie dawał za wygraną, zresztą lubić się droczyć, wstrząśnięta krew była jeszcze smaczniejsza. Zaraz rzucił się za nią w pogoń, próbując znów dorwać ją długimi mackami.* Sądzisz, że masz jakieś szanse? Gdybym mógł zabiłbym tutaj na miejscu... ale co to za przyjemność? *Rozpoczął setie teleportów połączonych z atakami mackami i pazurami, niczym na zasadzie pojawienie-atak-zniknięcie!*
@ Chanzu Nekomi :
*Cały czas starała się unikać jego ataków. Odskakiwała za każdym razem, kiedy się teleportował i unikała macek, starając się przypalić je ogniem plecaka rakietowego przy odwrocie. Byli już naprawdę blisko góry. Jeszcze bardziej zwiększyła prędkość i szybko pokonywała teraz już metry dzielące ją od góry.*
@ Bezimienny :
...Naprawdę jesteś głupiutka. * Po raz ostatni pokazał jej swoje ząbki i... teleportował na raz ją i siebie, gdzieś dalej od góry.* Myślisz, że potrzebujemy więcej durnych boskich dzieciaków? Jesteście bezużyteczni ze swoimi mocami, po co miałbym wam pozwalać na nie? *Na szczęście Beziu nie jest typem złego, który tylko bezsensownie gada, a nic nie robi, więc mówiąc do niej, znów przepuścił atak*
@ Chanzu Nekomi :
Wkurzającej pokraki będącej połączeniem wszystkich najbardziej nie pasujących do siebie rzeczy też nie potrzebujemy. *Wyciągnęła swój łańcuch z wielkim hakiem i zamachnęła się na niego*
@ Bezimienny :
Bla bla bla, Królowa ma na ten temat odmienne zdanie, przyniosę jej twoją głowę, to się ucieszy! A może wcześniej trochę podpije? Nie obrazi się chyba na zwłoki bez krwi. * Zatrzymał hak własną macką, drugą wykorzystują , aby ją chwycić i zwalić ze stabilności lotu*
@ Chanzu Nekomi :
Nie obchodzi mnie twoja królowa, a przynajmniej dopóki nie trzeba jej zabić. *Nie tak łatwo mu złapać za hak, bo Chanzu bardzo się postarała, żeby nie było na nim żadnego miejsca bez ostrego jak brzytwa brzegu, więc złapanie za niego wywołało co najmniej krwawienie i im dłużej i mocniej go trzyma, tym bardziej wpija się w ciało. Pociągnęła za łańcuch i uniknęła, ale nie udało się to jej tak do końca, bo mimo, że pewnie przez zaskoczenie nie udało mu się jej chwycić, to jednak ją trafił i wytrącił z równowagi, przez co straciła kontrolę nad plecakiem i spadła trochę niżej, zanim w końcu ją odzyskała.*
@ Bezimienny :
Głupiutka, głupiutka. Musisz pokonać Królową jak chcesz wygrać ale... nie jesteś zdolna do niczego, prawda? *Nabijał się z niej, hak mógł złapać nawet i normalnie, dzięki mocy lususa Petiki posiadł też regeneracje. Niemniej Chanzu go zraniła i tym samym była pierwszą, która ujrzała jego krew, aktualnie... fioletową, czy to nie oczywiste!?* ...Phew, mieli rację, dużo krzyku, a jesteś beznadziejna. *Nie czekał ani chwili, gdy tylko poleciała w dół, on sam zanurkował za dziewczyną chcąc jej od razu przyłożyć z łapy.*
@ Chanzu Nekomi :
Niby tak, ale jeszcze nie teraz. Jeszcze nie czas na zabijanie królowej. *Może i miał zdolność do regeneracji, ale jednak żaden z przedmiotów wrzuconych do spritów nie zabrał mu odczuwania bólu. Kiedy w końcu odzyskała równowagę, wystrzeliła do góry z największą prędkością, na jaką było ją stać, żeby uniknąć uderzenia łapą i jeszcze bardziej okaleczyć mackę trzymającą hak.*
@ Bezimienny :
Ja sądzę, że w ogóle takiego czasu nie będzie. *Ból czuł, to oczywiste, zwłaszcza jak zdołała go zranić do krwi... Jakim byłby jednak wojownikiem Derse, gdyby pokazywał słabość!? Ha!* *Spodziewał się tegom więc znow5 uciekł się do taniej sztuczki i... przeteleportował ją, następnie samemu ponownie atakując, tym razdm chcąc ugryźć niczym lusus Alexisa*
@ Chanzu Nekomi :
*Teleportując ją, ale nie siebie uwolnił także jej łańcuch od swojej macki. jednak zbyt zdezorientowana, żeby zamachnąć się łańcuchem po prostu spróbowała kopnąć go w szczękę.*
@ Bezimienny :
*Widząc wypdowadzony atak zaraz przeteleportowal sie za nią, próbując ugryźć ją.. od dup.. drugiej strony!*
@ Chanzu Nekomi :
*Już przyzwyczajona, że to cholerstwo bardzo lubi się teleportować automatycznie stwierdziła, że jest za nią. Ruszyła więc jak najszybciej do przodu, korzystając z tego, że znowu jest za nią i zbliżając się do góry.*
@ Bezimienny :
*Tęskniła za wodnymi gejzerami? Bo oto nowy stsorzył przed nią!* Mówiłem, że nie dam ci zdobyć tego poziomu? * *I kolejny teleport, aby znow zaatakować, czego jeszcze nie użył? Ah, pazurki!*
@ Chanzu Nekomi :
*Ominęła gejzer bez najmniejszego problemu, po czym znów zamachnęła się łańcuchem, celując w głowę jak najdalej od macek.*
@ Bezimienny :
*Uchylił się, próbując ją wbić swoje pazury w jej brzuch. Lańcuch zaś postanowił odbić skrzydłami, które miały twardszą budowe* Już się zmęczyłaś sardynko?
@ Chanzu Nekomi :
Nie jestem sardynką, pokrako z patchworku. *Odbity łańcuch nabrał rozpędu, co pomogło jej się odsunąć, obrócić i zaatakować z większą siłą z drugiej strony.*
@ Bezimienny :
Sardynka. *Nid odwracając wzroku nawet po prostu podniósł łapę i... przeteleportował łańcuch z rąk Chanzu... wrzucając go do wody!* ...Naprawdę to ty tu jesteś najważniejszą? Phew, nie dziwię się... *Pozbywszy sie broni tym razem wytworzył wode strumieniem prosto na nią* Walczysz tak bez pasji...
@ Chanzu Nekomi :
*Wyciągnęła z sylladeksu drugi łańcuch z nieco mniejszym, ale za to kolczastym hakiem.* Myślałeś, że nie jestem gotowa na taką ewentualność? *Odskoczyła do tyłu unikając gejzeru i okrążyła go, znowu nacierając na Bezia łańcuchem.*
@ Bezimienny :
*I znów ją pozbawił łańcucha, używając magii teleportacji* Trzeba było siedzieć spokojnie i nie kombinować.... Chociaż nie.. i tak cię nie lubię, czemu tak długo pozwoliłem ci żyć? *Chwile nje atakował, zranione miejsce go bolało barfziej, więc na chwilę spróbował sid uspokoić aby zregenerować*
@ Chanzu Nekomi :
*Kiedy Bezio był zajęty próbą regeneracji, Chanzu wyjęła z sylladeksu bomby solne. Zapaliła jedną i rzuciła w próbującego się skoncentrować potwora.*
@ Bezimienny :
... *Zauważył je dopiero w ostatniej chwili!* Dziwka. *Standardowo juz, przeniósł je mocą na.. samą Chanzu* A może powinienem cie wysłać w kosmos!? Albo zabić głosem? Albo przeteleportować na biurko arcyagenta Derse? A może wolisz znaleźć się w morderczej wodzie tamtej tęczopijczyni i sie udusić we własnym żywiole!? *Znow pokazał jej zęby* ... nie lekceważ mnie lepiej~
@ Chanzu Nekomi :
*Niestety dla Bezia bomba już do niej nie dotarła, bo wybuchła w kształcie teleportacji w tym dziwnym wymiarze teleportacyjnym, zostawiając za sobą w normalnym świecie tylko trochę soli, iskier i dymu. Chanzu nie była aż tak głupia i rzucała te bombki z takiej odległości, żeby nie zdążył ich teleportować w całości. Kiedy mówił spróbowała wrzucić kolejną odpaloną bombę do jego paszczy.* Uważasz się za najsilniejsze stworzenie na świecie, a doprowadziłam cię do krwawienia i prawie trafiłam cię bombą
@ Bezimienny :
Taa, taaa... *I ta bombe przeteleportował* Jestem najsilniejszym stworzeniem na świecie. Po prostu się z Tobą droczę. Wkurz mnie, a skończysz nadziana na pal na innej planecie.. A może.. *Zamachnął się dwoma ogonami* ...lepiej jak przeteleportuje włócznie Nerei i twoje truchło na nią nabije? Oh, panią by to ucieszyło! Albo odciąć głowę, góra dla Królowej, dół rzuce Ailves na obiad? Hmm.. *Wyraźnie ma prowokował... może nadal potrzebował czasu? Albo już się bawił z nią?*
@ Chanzu Nekomi :
*Nagle zrobiła najbardziej niespodziewaną rzecz. Wleciała pod wodę. Oczywiście, że jej plecak rakietowy jest wodoodporny. Wspinanie się po drabinie postępu zajęło jej tyle czasu, bo odkrywała wszystkie miejsca na swojej planecie. I właśnie sobie przypomniała, że pod tą górą jest jaskinia prowadząca na jej szczyt. Kiedy znalazła się przy dnie, zebrała swoje łańcuchy do sylladeksu i pomknęła przez czarną wodę w stronę góry. W tym miejscu jest niewidoczna z powierzchni.*
@ Bezimienny :
*...niewidoczna ale nie nietykalna.. Gdy zniknęła mu z oczu zaraz ja przeteleportował przed siebie* Tchórz uciekający z miejsca walki... Twoi przodkowid muszą być dumni.. *Ależ oczywiście, że robił to na złość*
@ Chanzu Nekomi :
Od początku nie zamierzałam zaszczycać cię walką ze mną, kupo śmieci sklejonych gumą do żucia. *Powiedziała, jednocześnie zamachując się na niego łańcuchem. Przeteleportował ją już tyle razy, że nie było opcji, żeby się nie spodziewała.*
@ Bezimienny :
*Po raz kolejny pozbawil ja teleportem broni. Trochę zaczynało go już to nudzić, wolał walki z mocą... Ale nie pkzwoli jej na ten durny god tier!* Ilu jeszcze broni mam cię pozbawić, co? *Jakby się w ogóle nie przejął* ..myślisz, że gwoje słowa cokolwiek znaczą? Nikt cię tutaj nie lubi i nie loczy z tobą.. Przynajmniej nie lususy. *Teatralnie pomachał mackami* ...Ostatnie słowo czy mogę to skończyć?
@ Chanzu Nekomi :
Najlepiej skończ ze sobą. Idź się powiesić, czy coś. *Znowu zanurkowała, żeby uniknąć jego kolejnego ewentualnego ataku.*
@ Bezimienny :
*I znów ja przeniósł przed siebie mocą, tym razem jednak juz się nie bawiąc w byle co. BARDZO nie lubił tego ataku, jednak na upierdliwców nic innego nie działało. W tym samym momencie, co ją przeniósł włączył mlc lususa Sybill, po prostu odebrał jej życie głosem. Głupia moc przegrywów ale oh.. Po co ma sie martwić co o tym różowa pomyśli skoro zostawił ją ledwo żywą.* Miłej zabawy sardynko. *Koniec tego dobrego, skoro już załatwił co musiał mocą, to pozostało tylko jeszcze zająć się przymierającą towarzyszką aby nie myślała nawet doczołgać się do łoża. A co nest lepsze od.. Teleportu! Przeniósł zaraz jej ciało.. Nie, Serpra mogłaby jeszcze próbować wskrzeszenia.. ale pod ul Alexisa, jemu samemu włażąc do głowy* Masz ładny prezencik~
@ Chanzu Nekomi :
*Nie wiedziała, co dokładnie się działo w następnych minutach, czuła tylko, ledwie trzymając się świadomości, jak różowa krew obficie wypływa jej przez otwory w głowie. Prawdopodobnie została przeteleportowana w jakieś odległe miejsce żeby wykrwawić się na śmierć. Otworzyła oczy, ale niewiele widziała przez różową mgłę, jaką krew zakryła jej oczy. Rozkaszlała się, plując jeszcze większą ilością krwi.*
Alexis Trises:
*Usłyszal jakiś głos swojej głowie i znalzł Chanzu... co z nią zrobić? Zaraz przeniósł ja na łoze na jej planecie aby mogła osiągnąć swój Boski Poziom...*
@ Chanzu Nekomi :
*Po dłuższej chwili poczuła, że znowu jest przenoszona. Przenoszona do znajomego miejsca. Poczuła słony zapach czarnej wody, zimny wiatr na szczycie wygasłego wulkanu i zobaczyła majaczące nad jej głową cztery wysokie kształty. Znajdowała się na łożu celu.* Dziękuję... kimkolwiek jesteś... *rozkaszlała się znowu.* ...dziękuję ci.
Alexis Trises:
Niiieee tik maaa tak zaa tik cooo tak Chaaanzuuu tik *I tak Chanzu wypuściła swój ostatni oddech na łożu i odrodziła się na Polu walki jako Dusza Zagłady!*
@ Chanzu Nekomi :
*Usłyszała jeszcze znajomy głos z charakterystycznym quirkiem, zanim zanurzyła się w mroku. Parę sekund później obudziła się, czując się jak nowo narodzona, z pokładami niszczycielskiej siły. Nie do końca pamiętała, co się stało, zanim umarła, ale słyszała jeszcze w głowie charakterystyczne tik... tak... tik... tak... Alexis zostanie sowicie nagrodzony za uratowanie życia Cesarzowej.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Chanzu Nekomi GodTier
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Homestuck RPG :: sKĄD WY BIERZECIE TE WSZYSTKIE INFORMACJE O NAS :: God Tier-
Skocz do: