Prognoza pogody:
Hussie nam dziś sprzyja i łagodnym okiem spogląda zza czwartej ściany.


 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mam pierścien i uważam, że jestem fajny B)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Bezimienny

avatar

Posts : 2
Join date : 27/03/2017

PisanieTemat: Mam pierścien i uważam, że jestem fajny B)   Pią 04 Sie 2017, 07:14



Imię i nazwisko/nazwa:
Szczwany Służalczyk || Bezimienny

Pseudonimy:
Bezio || Beziosław || Morderca trolli

Rasa:
Czarny Skorupianin
Trollo-wilko-liso-ptako-nietoperzo-rybo-aksolotlo-koto-meduzo-eee makarena.

Wiek:
Na ludzkie miałby około 25

Kolor krwi:
czerwony || zmienny
Kolor jego krwi zależy od dominującego w danej chwili lususa (charakterem lub fizjonomią) - zazwyczaj posiada niebieską lub fioletową, gdy poczuje głód krwi zieloną, podczas pływania zdarza się mu przybrać różowa zaś latanie może wywołać bordową lub neonowo-cyjanową. Zdarzają mu się również mieszanki. Nigdy nie wiesz na co trafisz![/spoiler]

Styl pisania komunikacji:
Włazi ci do mózgu, czyta wszystkie myśli i udaje ze to nie on.

Sylladeks:
"Moduł futra" - wszystko co potrzebne chowa we własnym futrze.

Moduł starcia:
Walczy za pomocą mocy jaką daje mu pierścień. Wcześniej używał małego sztyletu pod ubraniem.



Wygląd:

Początkowo był niewielkich rozmiarów skorupianinem o czarnym kolorze. Cechował się twardym pancerzykiem i zamiłowaniem do "słodkich", "uroczych" ciuszków jakie dawała mu Królowa. Jego normalny strój był dobrze skrojonymi spodenkami z doszytymi kieszonkami, koszulką oraz kamizelka, a także doczepioną kokardą u szyi oraz na plecach (fanaberia Krolowej za 10 darzłotych). Po sprototypowaniu zyskał kolorowe cukierkowe wdzianko służącego z trollii rogami na opasce do kompletu.

Uzyskawszy pierścień stał się o wiele ciekawszym osobnikiem - z marnego ponad metra wyrósł na postawną wysoką kreaturę oraz stracił pancerz na rzecz gęstego mięciutkiego futerka. Jego zwykle jajecznie gładka i nudna jak flaki z olejem głowa stała się psowatą mordką z kocimi wąsikami. Oczy pozostały mu czarne, jednak nie tak wysoko nad nimi wyrasta mu para trolich rogów, a tuż za nimi sterczą wilcze uszy, które zasłaniają częściowo sięgające prawie od czubka głowy aż po szyję rozległe płetwy.. z których to wystają axolotlowe czułki. Miało dziwactw? Z jego łopatek dumnie rozciągają się duże nietoperze skrzydła, a niedaleko pod nimi wyrasta druga para, tym razem porośniętych piórami ptasich. Oba są w pełni funkcjonalne i choć de facto potrafiłby latać używając tylko jednych, prawie zawsze macha całą czwórką! ...niestety nawet wówczas gdy nie unosi się w powietrzu, a w ramach ekscytacji zapomni, że rozkładanie szerokich skrzydeł w pomieszczeniu kończy się demolką. Idąc niżej, znad mówiąc brzydko tyłka jego plecy wyglądają jakby rozdzielały się na dwie części - jedna tworzy długi, puszysty, miziaśny i w ogóle kjut do tulaszenia wilczy ogon. Właściwie poza machaniem nim i wyrażaniem emocji nie posiada żadnej przydatnej funkcji - trolle nie łapią się na pułapkę "głaskałbym". Druga część również jest ogonem - pokrytym w dużej mierze futrem, na wzór lisiego z którego na samym końcu wyrasta duża czarna płetwa jak u syrenek z tumblra. Dzięki temu staje się całkiem przydatna do pływania!
Poza ogonkami, płetwami i całym cyrkiem na łbie może również pochwalić się anatomicznym zbliżeniem do bardzo dużego psowatego oraz.. mackami. Długimi, czasem upstroszonymi futrem mackami wyrastającymi głównie z okolic dolnej części pleców. Ponadto ma również pomniejsze płetwy ulokowane w różnych częściach ciała.
Rzecz jasna nie można zapominać o drobiazgach - jego szyję zdobią rybie skrzela, łapki zakończone ma ostrymi pazurkami, zaś w pysku chowa rząd ostro zakończonych zębów. Jego kły przystosowane są jak u wampirów - przekłuwa się nimi do krwi ofiary.
Już masz dość? Obiecuję, jeszcze tylko dwa akapity! Nie wolno wszak pominąć bardzo ważnej rzeczy - całe, dosłownie całe, wraz z uszami, skrzydłami czy ogonami, jego ciało jest pokryte maleńkimi okrągłymi lusterkami o kolorach krwi trolli. Sprawia to iż szczególnie w świetle mieni się całym hemospektrum, a nawet w nocy wygląda jakby ktoś rozciapciał na nim farbki.
Jako stworzenie mutujące w sobie tyle gatunków, że mogłoby być całkiem marysójkową ocką nie posiada zbyt wielu ubrań. Zazwyczaj nosi bufiastą ozdobę w kształcie babeczki na szyi, jednak lubi też przywłaszczać rzeczy innych - nic dziwnego jak założy na siebie ozdoby trolli, kosztowności swojej "pani", krawat szefa czy pokradzione wisiorki, kapelusze, opaski lub okulary.



Charakter:

Ojejku, spójrzcie tylko na jedną z najsłodszych istotek na całym Dersie! Z wieczną kocią minką niczym cyferka 3, zawsze wesolutki i radosny! Nie było Dersanina, który by nie zareagował zachwytem lub odruchem wymiotnym na tuptającego nóżkami Szczwanego Służalczyka, który akurat niosąc herbatkę, ciasteczka, dokumenty czy nowy magazyn dla Królowej, rozdawał wszystkim uśmieszki i delikatne ukłony. Nie było też innej osoby, która tak chętnie słodziłaby władczyni, chwaliła ją i podlizywała się z niebywałym przesłodzeniem! Już się zakochaliście? No dobrze, a teraz spójrzcie na imię jakie nosił. Podstępny, przebiegły dupek. Dosłownie. Uśmiechając się do Królowej za drzwiami pluł jej do herbaty, strojąc idiotę do arcyagentów następnie włamywał się im do gabinetów, a nosząc ciasteczka po zamkowych korytarzach "przypadkiem" zawijał dywany aby się inni potykali o nie. No bo któż by posądził wiecznie wesolutkiego głupka, ktory wygląda na takiego co nawet nie umie otworzyć drzwi bez szczerzenia się do nich i instrukcji obsługi dla mądrych inaczej. Koniecznie obrazkowej. Bo po co latać jak popierdzieleniec i walczyć na Skai jak można doskonale się bawić na Dersie? Cóż, tak naprawdę Służalczyk w duchu zawsze chciał być jednym z żołnierzy, jednak zamiast broni w łapy dano mu tacę z ciastkami i kazano popierdzielać za Królową jako jej osobisty przydupas. Z jednej strony bardzo ją lubił, podobnie jak i w miarę ciepłą posadkę, z drugiej zaś ciągła funkcja "przynies-podaj-pozamiataj" jest mało ekscytująca, iż potrzebowała urozmaiceń w postaci uprzykrzania życia wszystkim mieszkańcom zamku.

Pragnął walczyć za Derse? Ależ oczywiste! Pomimo wszystkich "It's a prank bro" uwielbia swoją fioletową, ułomną ojczyznę i pała czystą pozaćwiartkową nienawiścią do mieszkańców Prospitu jak i samego "złotego paskudztwa". W przeszłości szukał wielu sposobów "walki o ojczyznę", które to w związku z byciem praktycznie uwiązanym do zamku i Królowej zaczynały się na pisaniu w książkach o historii "Prospit to ch**je" a kończyły na dosypywaniu trucizny wszelkim dyplomatycznym posłańcom Prospitu ktore i tak nie były skuteczne bo zazwyczaj szybciej padali od noża w plecach.


Po uzyskaniu pierścienia jego charakter... można powiedzieć że się bardzo zamieszał. Nadal lubi irytować wszystkich dookoła, a służenie w dobrej w swojej robocie Królowej uznaje za całkiem fajną fuchę. Liczy się z hierarchią, nawet jeśli mogłby jednym palcem wysłać szefa na orbitę. Nienawidzi Prospitian... i trolli... i Spritow. W sumie nienawidzi każdego, który nie jest związany z fioletowym królestwem! Chyba, że trolli. Ich właściwie na raz nienawidzi i kocha. I pogardza nimi. I czuje wobec nich instynkt macierzyński. I chciałby zabić. Poza tym są smaczni. Taaa... kwintesencja sprototypowanych uczuć lususów.
Choć nadal może wydawać się głupkowaty i trochę nie ogarniający to tak naprawdę rozum posiada i całkiem dobrze myśli - cóż, na pewno plan puszczenia wszystkiego w cholerę jest o wiele bardziej skomplikowany niż naplucie komuś do herbaty, więc można śmiało powiedzieć że zdolności rozumowania mu się poprawiły, zapewne z powodu lususów. Jeśli zaś o nich mowa - prawie od każdego przejął część charakteru! A to kocha pływać, lubi pić krew trolli, jest jeszcze bardziej wrednym dupkiem, uważa się za najlepszego czy lubi się.. o zgrozo.. przymilać aby go tylko głaskano czy miziano.. rzecz jasna jedynie rzez czarne skorupkowe paluszki! No, ewentualnie trolle. Jak nikt nie patrzy.
Pozostało mu również bycie podstępnym - lubi knuć czy robić psikusy! Oh przypadkiem coś strącił ogonem? Zapewne za sekundę zwali coś skrzydłami czy zbije mackami. Owszem, dobra połowa tych incydentów ma miejsce bo NAPRAWDĘ jest niezdarny z tymi wszystkimi dodatkami, zwłaszcza jeśli chodzi o zamkowe komnaty! Ale reszta? Czysta złośliwość!

Ciężko określić czy jest zły czy dobry. Z jednej strony tak - pozabijał aktualnie najwięcej istot w całym uniwersum, prawdopodobnie będąc na równi z leniwymi meteorami (ktory to już miesiąc/rok niszczycie tą Alternie/Ziemie i jeszcze ktoś żyje?), z drugiej - większość owych śmierci zakończyła się zdobywaniem God Tier, o czym doskonale wiedział! Potrafił okazać też litość czy zająć się innymi, a jego spotkanie z trollami nie zawsze kończy się oderwaniem komuś głowy. Służy dzielnie Dersowi i właściwie jedyne co jest bez skazy stuprocentowo złe to hobbystyczne urywanie łebków Prospitianom. Oh, rzecz jasna mógłby też polecieć na Skaię i zakończyć wojnę w ciągu kilku chwil jednak jaki właściwie byłby tego cel? No właśnie.

Rzecz jasna - sprototypowano u niego tyle cudactw, że naprawdę może mieć charakter zmienny jak userka bez leków.



Relacje:

Trolle:

Ailves Tramax - Czuje do niej dziwne uczucie polegające na czymś pomiędzy "karm mnie mamo", "meh" i "lubię cię, głaszcz" z domieszką chęci zapoznania jej buźki z chociażby młotkiem najeżonym gwoździami. Z jednej strony chętnie by z nią polował czy wywalił się aby go karmi czyimś truchłem, z drugiej nie miałby problemu aby wbić jej coś w serducho gdyby zaszła taka potrzeba. No i jak można bać się wody!?

Alexis Trixes - Największym problemem jest fakt, że jego GŁUPI lusus w chwili sprototypowania jak jakiś GŁUPEK miał GŁUPIE czerwone zauroczenie do GŁUPIEGO trolla i teraz musi zwalczać myśli o tym jak dobrze Alexis wyglądałby bez koszulki. Za pomocą rzecz jasna robienia z niego mielonki. Bardzo podoba mu się fakt, że się go boi, więc chętnie go straszy czy zaczepia. Z reguły traktuje neutralnie lub na durnowate myśli jego lususa oparte <3 skupia się na agresji względem niego.

Arthem Asclei - Bleeeh. Nienawidzi mutantów. Fakt, że czasem posiada jego krew wcale nie sprawia, że ma pałać do niego mniejszą niechęcią. Uczucia sprototypowanych wysokokrwistych lususów za to tylko zdają się go bardziej buntować. No i lubi oglądać jego krew!

Nereia Peitho - Aw aw aw. Chyba jej lusus przebił się pod tym względem najmocniej bo naprawdę nigdy jej nie skrzywdził (jeden jedyny raz w celu God Tier uznajmy za przejaw bycia pomocnym towarzyszem!). Owszem, jak każda istota z tego świata o skłonnościach tęczopijców nie przepuszcza okazji aby zatapiać w niej swoje kły, a i nie widzi nic złego w ugryzieniu jej czy porządnym spuszczeniu tego, co umie najlepiej. Cały czas odczuwa jednak wobec Nerei poczucie obowiązku i troszczy się na swój ułomny sposób. Przynosi jej prezenty gdy jest smutna (z jakiegoś powowdu obydwoje uważają że zdechła ryba to "prezent"), stara się pocieszać czy nawet traktuje niczym normalny lusus. Obydwoje ukrywają wzajemną relację przed innymi - jak by wszak się wyspowiadali przed znajomymi czy szefem z wszystkiego? Nie ma jednak co narzekać, ta słodka dwójka nikomu krzywdy nie robi... przynajmniej do póki Nereia jest normalna. Grimmark sprawia, że w dwójkę mogą bardzo szybko przemienić grę w sesję pełną trupów.

Serpra Sneaks - On nienawidzi niskokrwistych, jej lusus nienawidzi swojego trolla, mieszanka wybuchowa powodująca, że to właśnie ją najczęściej zabija. Gracza Życia, o ironio!

Weizen Limzah - Musi być dla niej całkiem ciekawym obiektem, mieniąc się wszystkimi odcieniami trolli! W dodatku podobno całkiem przyjemnie mizia. Plan na dziś: dać się pogłaskać, a następnie jakiś niezobowiązujący mord. Jak śmie marnować smaczną krew na jakieś bohomazy, których Bezio nawet nie rozumie!



Skorupianie:

Czarna Królowa - Jego ulubienica! Do póki przejawia kompetencje jest jej niezwykle przychylny i nawet lubi to całe usługiwanie. Cały czas się jej podlizuje, głównie z powodu iż oczyszcza się tak z zarzutów o drobne przestępstwa jakie popełnia na zamku. Aktualnie porzucił całkowicie role przydupasa i aspiruje do maskotki Królowej. Wiecie, takiej z funkcją kopania tyłków wrogów gdy poprosi.

Dersanie - Jego rodacy! Niegdyś traktował jak równych sobie towarzyszy, aktualnie woląc patrzeć na nich z góry. Dosłownie.

Jack Noir - Główny szef. Wprost go ubóstwia... irytować. Owszem, jest posłuszny, wykona co rozkaże i nawet postara się coby dowodzący grajdołem docenił, jednak w międzyczasie co najmniej 20 razy doprowadzi go do złamania nerwowego i pytań o sens wszechświata. Poprosił o kawę? Przeteleportuje się z nią prosto NA biurko Pika, najlepiej w momencie gdy będzie przy nim siedzieć. Wydaje polecenia stojąc z nim w korytarzu? A co to byłaby za rozmowa bez zrzucenia mackami co najmniej dwóch wazonów? Rozkazał wyeliminować kogoś? Proszę bardzo szefie, już teleportuję truchło specjalnie na twoje kolana. Tak, na biurko, tuż obok kawy. Niczym dziwnym nie powinny być randomowe teleport przed, na lub pod biednym Pikiem skutkujące wywaleniem czegoś/kogoś, zachwianiem zdolności ruchowych i czasem nawet zniszczeniem mienia. Normą są zagrywki wobec szefa, docinanie mu, przekręcanie tego, co mówi czy niszczenie mu planów życiowych. Bez pytania też czyta ciągle jego myśli i specjalnie zniweczył jego starania się o drugi z pierścieni - głównie aby mieć go mimo wszystko w szachu. Na szczęście jednak posłuszeństwem nadrabia wszystko!

Prospitianie - Nienawidzi jak narodowcy Niemców, pamięta o nich jak geje o biseksualistach i traktuje niczym człowieki komary. Przypomina sobie że coś takiego w ogóle istnieje od święta zwanego "pora przetrzepać kilka białych łepetyn". Zazwyczaj ich relacje kończą się na bliskich spotkaniach białych główek z ulicą Prospitu. Po wcześniejszym zrzuceniu ich z wysokości rzecz jasna.


Inne:

• Uwielbia pływać, tłuc rzeczy, latać oraz krew wysokokrwistych,
• Nie ma pojęcia czym są ćwiartki, odczuwanie zauroczenia względem innych jest obecnie spowodowane tylko i wyłącznie przez elementy lususow jakie ma w sobie. Uważa to wszystko za coś dziwnego i nawet się tego obawia,
• Wbrew plotkom nie zabił Czarnej Królowej - jedynie ją zranił aby odebrać pierścień. Uczynił to, gdyż uznał, że jest za mało kompetentna i królestwu bardziej przyda sie żołnierz z mocą niż królowa z mackami grzejąca tyłek na tronie.
• Jest tęczopijcą i odczuwa pragnienie krwi,
• Nie wiadomo jaki dokładnie wpływ na niego miało sprototypowanie wielu elementów biologii trolli - na pewno posiada parę rogów oraz ich krew,
• Łączy w sobie cechy ponad 10 zwierząt,
• Potrafi zabić głosem, jednak umiejętności tej nie używa uznając ja za "durną i zbyt OP", poza tym ma moc teleportacji, tworzenia wody i czytania w myślach,
• Uwielbia wszystko, co się świeci i mieni kolorami tęczy!
• Wciąż czeka na psie ciasteczko od Pika.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jack Noir

avatar

Posts : 15
Join date : 12/03/2017

PisanieTemat: Re: Mam pierścien i uważam, że jestem fajny B)   Pią 11 Sie 2017, 16:17

*daje psie ciasteczko i akcept* masz i sie udlaw
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Mam pierścien i uważam, że jestem fajny B)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Homestuck RPG :: sKĄD WY BIERZECIE TE WSZYSTKIE INFORMACJE O NAS :: Karty Postaci-
Skocz do: