Prognoza pogody:
Hussie nam dziś sprzyja i łagodnym okiem spogląda zza czwartej ściany.


 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 JESZCZE TYLKO 9 RELACJI

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Crowbar

avatar

Posts : 4
Join date : 26/05/2017

PisanieTemat: JESZCZE TYLKO 9 RELACJI   Sob 27 Maj 2017, 00:20

Imię i nazwisko/nazwa:
Crowbar / Łom / Crowbae Meksi




Nick
7




Rasa:
Leprechaun




Wiek:
27




Kolor krwi:
zielony czerwony




Styl pisania:
Nie wyróżnia się niczym szczególnie. Po prostu używa pogrubionej zielonej czcionki, by nadać swoim słowom stanowczości i dobitności. Trzyma się z daleka od bandy obsesyjnie udziwniających swoje wiadomości trolli, których wyczyny uważa za żenujące i całkiem niepotrzebne. Jednakowoż by nie zagubić się wśród swoich zielonych pobratymców, pozwolił sobie na jedną drobnostkę – podmienia każde t na zgrabną siódemeczkę.



Sylladeks:
sylladeks sradeks, nie chce mi się




Moduł starcia:

Podobnie jak większość jego zielonych kamratów, Crowbar posługuje się przede wszystkim bronią palną. W tym konkretnym wypadku jest to dumnie brzmiący Scorpion Submachine Gun, lekka i łatwa w obsłudze pukawka. Niewprawnemu strzelcowi trudno byłoby z niej utrafić co mniejszy cel, ale proszę was, czy ktoś tu wątpi w umiejętności bojowe Crowbara?
Poza Scorpionem (wszak po co się ograniczać?) ma też w posiadaniu, uwaga, łom. Elegancki, bordowy, po którym zresztą otrzymał imię (cóż, gdy twoi nieco wolniej myślący koledzy zakodują ciąg szef = łom szefa i zaczną cię przyzywać za pomocą tego żenującego skrótu myślowego, to nie ma przebacz, musisz to zaakceptować; legendy głoszą, że skojarzenie wynikło z częstego kontaktu z owym łomem szefa. Słowem, Cro własnoręcznie (własnołomnie?), choć niecelowo, wbił im je do głów). To przedmiot tylko na pozór pospolity, kryje w sobie bowiem zdolność, o której marzy każdy, komu przyjdzie stanąć w szranki z gangiem Filcu chociażby. Ów łom jest to bowiem tak zwany juju breaker, niejako rodzaj artefaktu, który niweluje działanie juju – przedmiotów posiadanych przez pozostałych leprechaunów, dających im groźne i niesamowicie upierdliwe umiejętności. Nic dziwnego, że Crowbar tak często korzysta we swojego łomu, jego nieformalni podopieczni nie potrzebują najazdu Północnej Załogi by rozpętać w siedzibie Filcu totalny rozpiździel – wystarczą im ich własne juju i spuszczenie ich z oka na choćby minutę. Dlatego Crowbar ma takie wielkie oczy, patroluje teren 25/8. Czasem po prostu trzeba sprzedać im ostrzegawcze trzepnięcie łomem w potylicę i spacyfikować zanim rozwalą wszystko dookoła. A że taka konieczność zachodzi dosyć często, to statystycznie łomu używa znacznie częściej niż Scorpiona; w zasadzie praktycznie się z nim nie rozstaje, tak na wszelki wypadek. A nuż za następnym zakrętem zobaczy pieszą pielgrzymkę klonów Eggsa i Biscuitsa przemierzającą radośnie korytarze rezydencji.



Wygląd:

Zacznijmy od najpodstawowszych podstaw! Każdego przedstawiciela wspaniałej rasy leprechaunów (tak, nie napisałam po prostu „każdego leprechauna” tylko po to by przedłużyć kp) cechuje zielona skóra przypominająca w dotyku filc oraz oczy o bladozielonym kolorze. Cała reszta to już indywidualna sprawa, bowiem jest to rasa niesamowicie różnorodna pod względem aparycji. Nie będziemy się tu jednak rozpisywać na temat ogółu filcowej zgrai i popełnimy analizę tylko najlepszego jednego z nich, a dokładniej tego, któremu jest poświęcona ta karta.
A zatem co sprawia, że Crowbar nie ginie w tłumie podobnych mu zielonków? Cóż to za cudowne atuty ma on w posiadaniu? Usiądźcie wygodnie i posłuchajcie.
Wzrost jak na leprechauna ma raczej mało imponujący i dość nijaki – taki ani duży, ani mały. Posturę ma za to całkiem przyzwoitą: smukła sylwetka, szerokie ramiona, zgrabne łapki zakończone trzema palcami - z racji dorosłego wieku pozbawione już łączących jej błon; podobny los spotkał kijankowy ogonek, który widząc swą bezużyteczność przepadł w próżni i tyle go widziano. Jedyne co uchybia perfekcji jego aparycji jest to, iż zazwyczaj chodzi lekko przygarbiony, jakby był znużony otaczającym go światem, co w zasadzie dalekie od prawdy nie jest. Jego nastawienie do egzystencji w tym a nie innym otoczeniu i wśród takiej a nie siakiej kompanii jest zgrabnie ujęte również na jego podłużnej, owadziej mordce: jego duże, duże (duże) oczy spoglądają na wszystko wokół z pozbawionym jakiegokolwiek entuzjazmu znużeniem, a uśmiech na jego twarzy pojawia się rzadziej niż kometa Harleya na ziemskim nieboskłonie. Znacznie częściej gości na niej wkurw totalny wywołany przez cyrki podopiecznych.
Nienaganne jest również jego ubranie! Zawsze wystrojony jakby w odwiedziny lada chwila przyjechać miała sama czarna królowa oh wait- Odziany w garnitur z bordowym i szarym paskiem na każdym rękawie, z patologicznym, nienarysowywalnym (potwierdzone przez amerykańskich naukowców) bordowym kapeluszem o trójkątnym rondzie dumnie przewodzi gangowi kompletnych zjebów.



Charakter:
kurwa mać




Relacje:
Północna Załoga
Zdecydowanie nie są to osobniki mile widziane w najbliższym otoczeniu Crowbara i szczerze wolałby, by trzymali się tak daleko, jak to tylko możliwe. Dla świętego spokoju ich i jego. Mimo iż z pewną niechęcią musi przyznać, iż posiadają obszerniejsze zasoby inteligencji i sprytu niż większość jego zielonej kompanii, nie czyni ich to w żadnym stopniu atrakcyjniejszymi pretendentami do wymiany zdań z Crowbarem. Przeciwnie wręcz, jedyne, w czym są dobrzy, to dodatkowe uprzykrzanie jego i tak już nędznego życia. Tak jakby nie miał dostatecznie wielu problemów ze swoimi podopiecznymi.
Ale że jak to, zapytał zdumiony czytelnik. Nie ma ani jednej dobrej cechy w żadnym z czarnych jegomości? Nie, pokręcił głową Crowbar, przebijając czwartą ścianę. Nieważne ile razy nie nadarzyłaby się okazja do spotkania z nimi, nigdy nie przejawili choć krztyny pozytywu. Gdziekolwiek się nie pojawili, kreowali jedynie chaos, bałagan i wszechobecne zniszczenie. Począwszy od Trefla, który był w zasadzie bardziej upierdliwy niż destrukcyjny, poprzez Kiera, który najchętniej roztrzaskałby wszystko wokół siebie swoimi wielkimi łapskami; Karo, przed którym respekt czuł nawet Crowbar i którego wolał unikać ze względu na własne zdrowie psychiczne i fizyczne; kończąc na Piku, zmorze tego i pewnie wielu innych światów, niszczycielskim, hałaśliwym kurduplu wymachującego na prawo i lewo ostrymi przedmiotami.

Filc*
Ach, cudowna, zgrana gromada zielonych, podobnych mu osobników! ... *histeryczny śmiech zza czwartej ściany* Jako że znajdujemy się w kp najbardziej poważnego i dystyngowanego z Feltów, wraz z tym zdaniem wyczerpał się limit dozwolonego w niej sarkazmu. Teraz bądźmy całkowicie szczerzy. Większość członków Filcu to patologia na nóżkach. Żaden nie świeci inteligencją, przeciwnie, przez większość czasu panuje tu kompletna ciemnota, naruszana przebłyskami rozumu równie rzadkimi co uśmiechnięty Crowbar. Niechętnie przyjął rolę lidera AKA przywódcy AKA tatusia tej zielonej zgrai, pchany poczuciem obowiązku i jakąś podświadomą, masochistyczną troską o współbraci. Dobry z niego ojciec, trzeba mu to przyznać. Gdy nie ma potrzeby, to nie bije nikogo łomem. A mógł zabić!

  • Itchy
    Czasem aż strach zrobić krok, bo a nuż akurat w tym momencie Itchy przetnie powietrze tuż przed twoim nosem i w najlepszym wypadku zaliczysz z nim zderzenie czołowe. Nieco gorsza opcja zakłada zajęcie się ogniem. Do cholery z tym małym upierdliwcem, czy on może się czasem choć na chwilę zatrzymać i przemyśleć swoją irytującą egzystencję? Ile to już razy Crowbar widział efekty jego maratonów w postaci pozrzucanych przedmiotów, a niekiedy nawet ognistego szlaku, zupełnie jakby przez parcelę przemknął radośnie Ghost Rider. Jeden z tych bardziej niszczycielskich członków Filcu i prawdopodobnie najbardziej hałaśliwy.

  • Doze
    Jest absolutnym przeciwieństwem Itchyego i mimo że czytelnik mógłby po opisie poprzednika dojść do wniosku, iż w takim razie musi to być całkiem sympatyczny, spokojny gość, którego nie da się nie lubić, to czas rozwiać wszelkie iluzje i nadzieje. Jeśli Itchy osiąga prędkość, przy której podpalenie dywanu nie stanowi większego problemu, tak Doze potrzebuje czasem dosłownie paru godzin, by przemierzyć odległość dzielącą przeciwległe ściany korytarza. Zawrotne prędkości, jakie osiąga, doprowadziłyby do depresji niejednego leniwca. Jako że czyni go to bardziej uchwytnym niż Itchy, Crowbar ucieka się niekiedy do starych dobrych metod i zdziela ślimaczego jegomościa łomem przez łeb, niwelując jego niezwykle przydatną umiejętność spowalniania samego siebie i przywracając go do stanu względnej używalności. Mało niszczycielski, ale nadrabia to byciem niesamowicie irytującym.

  • Trace
    Czytelnik przyjął entuzjastyczną pozę. No, do trzech razy sztuka, może tym razem uda nam się złowić jakiegoś przyjemnego w obyciu żabusia? Płonne jednak były jego nadzieje, albowiem trzeci w kolejne był nie kto inny jak Trace. A jest to istota, którą ciężko polubić zwłaszcza osobie, która ceni sobie choćby minimalne poszanowanie jej prywatności. Nieważne gdzie byś nie skierował swych kroków, trzeci z Feltów zawsze będzie wiedział gdzie byłeś i co robiłeś. Niczym rekin podążający za zapachem krwi, Trace snuje się za pozostawionymi przez każdego bez wyjątku przeszłymi ścieżkami, korzystając radośnie z możliwości podglądania minionych poczynań osób, które sobie tego z całą pewnością nie życzą. Nie dość, że pogwałca to wszelkie zasady kultury i poszanowanie dla cudzej prywatności, to jeszcze z automatu wyklucza go permanentnie z wszelkich rozgrywek chowanego. Zaskakująco mało destrukcyjny, za to wprawiający z dyskomfort, a w skrajnych sytuacjach nawet w paranoję.

  • Clover
    Pozbawiony nadziei czytelnik przycupnął zrezygnowany pod czwartym podpunktem. Tu czekała go jednak niespodzianka w postaci Clovera - małego uroczego stworzonka, które zdołało zaskarbić sobie zdawałoby się nieosiągalną sympatię Crowbara. W jakiż to sposób tego dokonał? Cóż, przede wszystkim trzeba mu przyznać, iż posiada nieodparty urok osobisty; jest to istota z typu tych, których niewinne spojrzenie sprawia, że nie sposób podnieść na nie głos. I mimo iż jest to z całą pewnością rzecz niewiarygodna, czarowi Clovera ulec musiał nawet ktoś tak niezłomny (...przecież miało już nie być więcej żartów do końca karty, zauważył nieśmiało czytelnik, jednak szybko umilkł, zgromiony wzrokiem bardzo niesłownej userki) jak Crowbar. Poza tym posiada jeszcze jedną cechę, którą plusuje sobie u filcowego lidera: nie robi problemów z niczego i nie pałęta się pod nogami, mimo że wzrost ma to tego idealny. Neutralny dla otoczenia, a czasem nawet przydatny.

      „-A Clover wilk w skórze puchatego króliczka
      -Ja myślę, że Crowbar sobie zdaje sprawę z drugiej natury Clovera.
      -i dlatego go lubi XD
      -DOKŁADNIE. XD”



  • Fin
    [justify]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
JESZCZE TYLKO 9 RELACJI
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Homestuck RPG :: sKĄD WY BIERZECIE TE WSZYSTKIE INFORMACJE O NAS :: Karty Postaci-
Skocz do: